WYPRAWA NA STOŻEK

Wyprawa na Stożek

Małe okno pogodowe i już nas korci, by zaczerpnąć górskiego powietrza. Na celowniku Stożek – szczyt do odznaki „Sudeckiego Włóczykija” Zaprzyjaźniony przewoźnik – firma „ZBUTA” z Wałbrzycha podwiózł nas do Unisławia Śl. Żółtym szlakiem podchodzimy do szczytu. W trakcie wędrówki ciągle szlifujemy znajomość rozpoznawania gatunków drzew i krzewów. Coraz trudniej. Liście już opadły, jesień ma swoje prawa. Na szczycie Stożka Wielkiego (841 m) krotka sesja zdjęciowa i schodzimy w kierunku Sokołowska. Tradycyjne ognisko w obrębie turystycznego schronu. Pieczone kiełbaski z ognia smakują najlepiej w jesiennym dymie. Konradowi i Piotrkowi zaczęło się nudzić, więc zaczęli wchodzić na dach schronu, o co zostali okrzyczeni. Gdy się trochę rozgrzaliśmy i najedliśmy ruszyliśmy w dalszą wędrówkę. Sokołowsko ciągle bardziej przygnębia ruinami dawnej świetności niż cieszy. Z ulicznych ciągów wyławiamy perełki łużyckiego budownictwa drewnianego. Szachulcowe, podcieniowe domy, były kiedyś wizytówką Dolnego Śląska. Po drodze mijaliśmy niezwykle dziwny rower z bardzo wysoko położonym siodełkiem oraz kierownicą. Przechodząc przez Sokołowsko wstąpiliśmy do Pensjonatu „Radosno” aby przybić pieczątki w naszych książeczkach i kronikach turystycznych. I dalej w górę. Tablice ścieżki dydaktyczno – przyrodniczej przypominają o czekającym nas zadaniu. Jaka jest różnica między wiązem górskim a olszą czarną?…. Ostre podejście leśną ścieżką. W końcu dotarliśmy na szczyt góry gdzie był „zamek”, ale jak zamek nie wyglądał, bo pozostało po nim tylko wieża. Obejrzeliśmy ja z każdej strony. Okazały stołp majaczy jak latarnia w tym morzu gęstwiny. Posiedzieliśmy chwilę i ruszyliśmy w dół. Szliśmy i szliśmy aż doszliśmy do schroniska PTTK „Andrzejówka”. Meta naszego rajdu i frytki. Na deser jeszcze odwiedziny drewnianego kościoła w Rybnicy leśnej i rajd zaliczony. Wycieczka była ciekawa, ale niestety było zimno…

Zuza Pietrukiewicz.

 3,217 total views,  4 views today