ZOSTAŃ W DOMU I GRAJ W SZACHY! (100), PRZEPISY GRY W SZACHY (14)

SZACHY „FAIR PLAY”

Zawsze powtarzałem i powtarzać będę, że każda wygrana partia, zgodnie z przepisami gry, daje zadowolenie ze zwycięstwa. Obojętnie czy to przez poddanie się przeciwnika, przez jego dwa nieprawidłowe posunięcia, czy przez przekroczenie czasu przez niego, mamy powody do zadowolenia.

Zwycięstwo walkowerem (brak przeciwnika) tez jest zgodne z przepisami, lecz pozbawione było walki na szachownicy, więc własna satysfakcja (poza punktem i poprawą miejsca w tabeli) bywa bardzo niepełna. Szczególnie w młodym wieku należy grać na wygraną z każdym przeciwnikiem (zgodnie z przepisami), nie bać się podejmować ryzyka nawet kosztem przegranej.

Teraz trochę o grze nie zawsze „fair”.

W turniejach szachowych organizowanych przez Młodzieżowy Dom Kultury w Świdnicy jako sędzia zaobserwowałem wiele takich sytuacji. W czasie partii zawodnik na swoim posunięciu podnosi rękę nad określoną bierką, a potem wykonuje ruch całkiem inna bierką. Raz czy dwa tak może się zdarzyć (zmiana planu gry), ale systematycznie takie zachowanie świadczy o nie całkiem uczciwych intencjach. Nie jest to zabronione, ale z „czystą walką” nie ma za wiele wspólnego. Zdarzały się także sytuacje, że ręka wisiała już na czasie przeciwnika, to już można zakwalifikować jako przeszkadzanie w grze.

Inna sytuacja: przeciwnik, grający czarnymi wykonał nieprawidłowe posunięcie, ale nie przełączył zegara. Białe reagują za szybko i zgłaszają nieprawidłowe posunięcie. Jest to też przeszkadzanie w grze i nieprawidłowa reklamacja. Inni w takiej sytuacji zachęcają słownie czarne do przełączenia zegara, by móc zgłosić nieprawidłowe posunięcie. (często drugie, skutkujące porażką przeciwnika). I znów można to zakwalifikować jako przeszkadzanie w grze. Na pewno też jest to gra nie „fair”. Lepiej poczekać, aż przeciwnik spostrzeże się, że nie przełączył (niektórzy sugerują wzrokiem, opuszczeniem rąk itp.).

Bardzo nieładnym zachowaniem jest komentowanie posunięć przeciwnika w trakcie partii lub wskazywanie możliwości np. zdobycia figury przez przeciwnika (po wykonaniu przez niego posunięcia i przełączeniu przez niego zegara). Może to tylko „gaduła”, a może celowa zagrywka, która ma wyprowadzić przeciwnika z równowagi i spowodować jego słabszą grę, że przeszedł obok wygranej. Szczególnym przypadkiem są także zachęty do wykonania przez przeciwnika konkretnego posunięcia (np. zbicia – zdobycia figury), a zachęcający w następnym ruchu daje mata.

Korzystanie z podpowiedzi. Podpowiedź nie musi być słowna, może to być gest ręką, mimika twarzy, chrząknięcie (zakaszlenie) itp. Już od dawna niektórzy trenerzy a także zawodnicy (koledzy grającego)stosowali nieczyste metody, mianowicie stawali za zawodnikiem i gdy przeciwnikowi skończył się czas (obaj byli w obustronnym niedoczasie) stukali po plecach swojego zawodnika, co było sygnałem, by spojrzał na zegar i zareklamował przekroczenie czasu. Takie zachowanie zawsze powinno być zwalczane, jest to przyzwyczajanie i propagowanie do złych zachowań.

Granie do upadłego.

Poddać się czy grać do końca? Trudno na jednoznaczną ocenę, ponieważ niektórzy, mając beznadziejną pozycje (np. sam król) graja do mata licząc na pata lub przekroczenie czasu gry przez przeciwnika. Obecnie przy dodawanym czasie za każde posunięcie, wygranie na czas jest praktycznie niemożliwe. A jeśli przeciwnik doprowadził do tak dużej przewagi materialnej, to raczej potrafi zamatować. Ja bardziej opowiadam się w takiej sytuacji za poddaniem partii (oszczędzanie sił i energii na następna partię, więcej czasu na odpoczynek, szczególnie w turniejach jednodniowych lub kilku partiach dziennie). A jeśli ktoś na koniec uzyska remis (pat), w  to tylko dlatego, że Caissa (muza szachów) uśmiechnęła się do niego.

Przykłady z mojej praktyki szachowej:

Grałem w ostatniej rundzie w meczu drużynowym w rozgrywkach II ligi (musieliśmy wygrać mecz minimum 3,5 : 2,5 by utrzymać się w II lidze) . Moim przeciwnikiem był polski szachista – ówczesny wicemistrz świata niewidomych. Był to nasz pierwszy (i do tej pory jedyny) pojedynek. Mój przeciwnik przyszedł na partię mając okulary (z tzw. denkami musztardówek). Miał ze sobą specjalny blankiet zapisu partii. Gdy rozległ się gong oznaczający początek rundy, po wykonaniu przeze mnie posunięcia (grałem białymi) mój rywal zdjął okulary i zaczął wodzić nosem nad szachownicą, głową zbliżając się do mnie.

Tak było za każdym razem, gdy mój rywal był na posunięciu. Mogłem protestować, by przeciwnik grał na osobnej szachownicy albo korzystał z pomocy asystenta, jednakże postanowiłem, że po wykonaniu swojego posunięcia będę wstawał od stolika, by mój przeciwnik się nie stresował i spokojnie zorientował się w sytuacji na szachownicy. Ja w tym czasie w głowie układałem sobie dalszy plan gry i miałem możliwość oceny sytuacji na poszczególnych szachownicach i jednocześnie w całym meczu. Miałem tym większą satysfakcję (bo partię wygrałem), że przeciwnikowi w żaden sposób nie utrudniałem gry.

 

                                                                                   Opracował Wojciech Kowalczuk

Loading