XI ODCINEK GSS – “W CIENIU TWIERDZY”

W cieniu Twierdzy Srebrna Góra

Tym razem, wyjątkowo obsługuje nas firma przewozowa „Trans-Piotr”. Jadąc na miejsce startu, Przełęcz Woliborską, zabieramy w Bielawie Przyjaciela Koła – Mirosława Gontkowskiego, „Króla Gór Sowich” . Już od 8.20 jesteśmy w trasie. Szlak czerwony wiedzie przez Przełęcz pod Szeroką, trawersuje Szeroką, wznosi się na Malinową (835 m.), opada na Przełęcz pod Gołębią i wyprowadza na Gołębią. Góra – dół. Mijają nas całe zastępy kolarzy górskich, którzy do górnych odcinków rowerowych tras są dowożeni przez miejscowe firmy przewozowe ciekawymi wehikułami z przyczepkami na sprzęt. Po drodze – początek zielonego szlaku, który Mirek oznakował jako dojście do Kamienia Trzech Granic i wreszcie zaczyna się ciekawie. W terenie odnajdujemy relikty twierdzy. Na początek Ford „Chochołów”, następnie Ford „Rogowy” i sprytnie wychodzimy na „tyły” Twierdzy Głównej. Oczyszczone z wieloletnich samosiejek kamienne i ceglane mury robią niesamowite wrażenie. Przez krótki odcinek szlak prowadzi dnem suchej fosy, przez co mury wydają się jeszcze wyższe i okazalsze. Wchodzimy na teren twierdzy główną bramą, by w budynku obecnej kasy biletowej podbić książeczki i skorzystać z bufetu. Oczywiście, grupowe zdjęcie na deser. Wychodzimy z twierdzy by stromo opadającą serpentyną dotrzeć do Przełęczy Srebrnej. Po drodze mijamy odrestaurowaną Willę Hubertus, która starszym turystom przypomina, że kiedyś ten okazały, drewniany budynek pełnił rolę schroniska PTTK „Pod Fortami”. Szkoda, że jego funkcje zostały wyparte przez komercję. Z przełęczy podążamy dalej przechodząc przez kładkę nad sztucznym jarem, w którym kiedyś biegła trakcja Sowiogórskiej Kolejki Zębatej. Unikat na skalę światową, przykład inżynierii i myśli człowieka, który ujarzmił nawet góry do swoich potrzeb. Niestety nie oparła się zębata kolejka ekonomii i zębowi czasu. Dziś pozbawiona szyn stanowi miejsce ciekawych wspomnień i treningów rowerzystów krossowych.  W takiej oto scenerii urządzono na małej polanie schron i miejsce odpoczynku dla turystów. Korzystamy i my, by dopełnić rytuału ogniska i pieczenia kiełbasek. W takim miejscu bardziej wiarygodnie brzmią historyczne opowieści. Okólnym trawersem wygodnego leśnego duktu (dawna Forteczna Droga) mijamy Fort Donżon. Dalej przez Zajęcznik, węzeł szlaków tzw. „Czeski Las” wychodzimy na kilkusetmetrowy odcinek asfaltowy. Wyraźnie obniża się nasz szlak i w perspektywie widoki mijanych wiosek i przysiółków. Po minięciu Czerwieńczyc ostatnie już ostre podejście na Garb Dzikowca. Na trasie jeszcze Dębówka i łagodne Wzgórze Włodzickie i wchodzimy w ogródki działkowe Słupca. Niegdyś górnicza osada, potem samodzielna miejscowość przyłączona w czasach prosperity węgla kamiennego do Nowej Rudy. Dziś gdy po Wałbrzyskim Zagłebiu Węglowym pozostały tylko kikuty szybów transportowych i wspomnienia. Senna miejscowość na styku pasm górskich. Kończymy naszą dzisiejszą wędrówkę przy figurze św. Jana Nepomucena wkomponowaną w okalający mur kościelny.

/ZC/

 618 total views,  2 views today